madrosci z koziej dupy

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

.... i sloneczko wyszlo... na chwile przerywajac kolejny opad... lubie taka pogode gdy zapierdala deszcz... tylko ze tym razem powinien ktos zakrecic kurek... zbyt duzo szkod zrobila ta woda w tym kraju zbyt duzo... a pomoc jest tylko w slowach i mediach a w zyciu pewnie jest radz jak sobie umiesz... zastawnaiwam sie ile osob stracilo zycie z wlasnej reki gdy przyszlo stracic im wszystko... gdy zostali z rozpieprzonym majtkiem i kupa kredytow bez mozwliowsci splaty bo z czego?... tylko ze o tym nikt nie wspomni... moze ich rodzinny i znajomi... ale my tego nie uslyszymy... mowi sie zycie... tylko czemu w to wmieszana jest polityka... bezsensu jak zawsze...

heh i dzis znowu wpostanowilem odkurzyc pamiec i poszukac kawalkow ktorych sluchalem chodzac do podstawowki...

coz tego juz nie uslyszymy w radiu... a an pewno nei zobaczymy w Tv...
02.09.2010 o godz. 12:48

... wraz z tym deszczem we lbie przyplynely slowa jednej piosenki... i tak mnie ona juz dlugo meczy... ale gdy ja slysze usmiecham sie wbrew temu o czym jest...
Mam znowu doła
Znów pragnę śmierci
Wracają stare lęki
I nie mogę w nocy spać

Ból przemijania
Choroby, wojny, rozpacz
Wszystkie ciemne strony życia
Dręczą mnie ach kurwa mać

Brazylijski serial już nie cieszy jak kiedyś
Nawet seks jest banalny i nie kręci mnie
Może jestem nienormalny, za krótko byłem w wojsku
Może w lecie jakiś komar adidasa sprzedał mi...

Mam znowu doła
Znów pragnę śmierci
Wszystkie formy samobója
Przed oczyma stają mi

Sam już nie wiem co robić mam
Nie chcę dłużej smażyć tłuczonego szkła
Mam już dość leżenia pod kałużą
Ratuj mnie jesienny mały boże


01.09.2010 o godz. 11:59

... eh... leje... ale to kazdy by zauwazyl i kazdy na to narzeka... ale ja mam powod jak wracalem do domu pekla mi podeszwa w bucie... niesamowite uczucie wkurwienia i tego goraca zlosci w srodku... nie eni czulem zimna... tylko ta pieprzona wilgoc... i tzreba bylo zaczac plasac miedzy kaluzami aby po dluzszej chwili stapania w chodnikowych jeziorach... gdybym nie postawil stopy nie uslyszec mokrego... plask... moze i gdybym nie pracowal cala noc... mzoe i bm sie smial z tego... nawet nie mailem sily sie mocno wkurwic... jedynie byl slaby blysk a potem... no coz stalo sie... tzreba jakos dotzrec do domu...

... i czas na jakiegos smeta... w taka pogode...
01.09.2010 o godz. 11:52

... dobrze ze w nocy byl zapierdol ze nie starczylo czasu aby zatracic sie w falach mysli... a bardziej topic w z koziej dupy filozofi tworzonej na potzrebe chwili... na szczescie z filozofa to moge sobie wziac nazwe a bardziej zajebac... bo zadnych podstaw w tym kierunku nei mam aby moc poszpanowc wiedza i cytatami... zreszta wsrod filozofow jest najwiekszy % samobojcow... a ja swoim skromnym zdaniem do tych normlanych wesolych dzieciakow lub przykladnych partnerow "z seriali o zyciu" nie naleze... powinienem spac... ale jakos tak mam chec ponapierdalac w przestrzen... nic madrego ot wydymane pare mysli aby zabic czas wracajac do domu... ciekawe czy gdybym zamiast do domu... po prostu poszedl w inna strone... powiedzial ze czas zaczac co nowego... i pierdolnal to wszystko i udal sie do innego miasta... ciekawe czy dalbym rade... od zera jakos przezyc... dobra nei mam glowy narazie do tego... bo w sumie nie wiem co bym chcial w tym innym miescie robic... gdzie mieszkac... i nawet nie wiem jak chcialbym zyc...
31.08.2010 o godz. 09:32

mysl... przyszla... i zaczela sie rozwijac w glowie jak świeży pak kwiatu... co by bylo gdybym mogl ujrzec kawalek przyszlosci... kilka minut z jednego dnia... za pol roku... kilka lat... co by bylo gdybym wiedzial jaki kiedys bede... czy wogle bede do tego czasu zyl?... i jak bardzo ta wiadomosc odmienilaby moje zycie?... czy zaczalbym walczyc aby zwiekszysc prawdopodobieństwo swojej wizji... a moze chcialbym odmienic swoj los ktory sie nie wydazyl.... a moze postanowilbym nie robic nic wiedzac ze zycie samo pokieruje mna tak aby zdarzenie mialo miejsce... czy bylbym szczesliwy zyjac ze swiadomoscia tego ze wiem co mnie kiedys spotka?... czasem mysle ze tak... tylko ze to jest glupie i egoistyczne gdyz dotyczy to tylko wlasnego dobra... a przeciez to co bym wiedzial nie koiecznie musialoby mi sie podobac... zreszta nie znajac pelnych faktow moglbym zle to zinterpretowac..
chyba bym nie dal rady zyc z tak wiedza... choc czasem korci taka mysl... co bedzie za kilka lat... gdzie bede i jaki bede patzrac w lustro i co wtedy bede czul... czasem... bo nie wiem jakbym zyl jesli nie spodbalby mi sie to co ujrze... zabawne... poznajac przyszlosc na pewno chcialbym poznac tylko same dobre wiadomosci... a zlych nie ujrzec... na szczescie nie mozna jednego i drugiego... jedyne co moge to cos sobie zalozyc a potem sprobowac do tego dazyc... i aptzrec czy male decyzje ktore podejmuje kazdego dnia mialy wplyw na to ze jestem blisko celu?... choc trudno jest dazyc do czegos jesli stracilo sie cel i za cholere nie mozna go odnalezc... ani pod lozkiem... w szafie... w lustrze patrzac w swoje odbicie... i lazac w srodku samego siebie... zabawne gdy nie masz celu do ktorego chcesz dazyc... przyszlosc jest nie wazna... z punktu widzenia terazniejszosci...

ehh... czas chyba dorosnac...
30.08.2010 o godz. 14:46

i tutaj piekna melodia aby zasnac.. lub na chwile sie w ciszy zatracic... nic znanego ale te dzwieki gdzies zlobia cos w srodku... to cos kto nazwal dusza... a mzoe mi sie wjuz tylko wydaje ze uwierzylem w cos... coz trudno mzoe jestem baranem... ale kawalek mi sie podoba...

i jeszcze to... jesli ktos lubi neo folk czy jakos tak... ale te dziweki... lubie takie cos... uspokaja i pozwala zapomniec...
27.08.2010 o godz. 22:49

...ehhh...kumplowi stuknela 30.... wypite 2 piwa i szybki zryw aby nie zostac i sie upodlic... sa rzeczy wzniejsze niz chlanie... przynajmniej dla mnie...
czuje ze stoje w miejscu... a nawet nie wiem w ktora strone ruszyc te swoje zasrane zwloki... moze rzucic moneta... orzel czy reszka... "orzel czy reszka no mamo kup mi pieska..."... albo lobotomia za pomoca wiertaki jak w "PI"... wiem ze to fikcja... ale czasem bylo by milo przestac myslec... choc na chwile przestac plawic sie niedoskonalosciami minionej przeszlosci... ale latwiej mowic... zawsze latwiej patzrec z boku... huj.. eh... trzeba jakos dalej dreptac przed siebie... wbrew temu czy piach napierdala w oczy... do przodu...


Die, fall on your Sword,
fall on your knees Die in the
Sun nailed to these trees
Die by my Hand, die in my
Heart Flung from the Heights, forever fall
I sing of Power,
27.08.2010 o godz. 22:18

... byla chwila ciszy bo w sumie jak mowilem z zcasem dupa a troche rzeczy obiecalem sobie zrobic... i udalo mi sie ruszyc moje dupsko na basen... coz dobzrez plywalem ale w szkole podstawowej i to w 3 klasie... a pozniej postanowilem byc zwierzem ladowym... i tak wyszlo ze umiem sie nie utopic i jakos docholowac swoje zwloki na druga strone basenu... podobno wygladam komicznie bo mam mine jakbym walczyl o swoje zycie i mial wypisane w oczach "zaraz sie utopie... juz za chwile.." ale i tak sie dobrze bawilem... choc skurcze w lydkach szybko zakonczyly zabawe... a [ptem byla sroda i tutaj zaraz po pracy kolezka postanoiwl dac mi kawalek skory abym ja oszpecil i tak
powstalo to

a dzis? a dzis znowu poszedlem pomoczyc dupe i poprobowac sie z zastalymi stawami i podciagnac sie w plywaniu... choc topielec bylby wciaz ze mnie niezly.. a jutro? coz zobaczymy co jutro przyniesie :D
26.08.2010 o godz. 19:29

... ehhh... poniedzialek... zawsze po niedzieli... dzien obietnic ktore mialy sie spelnic ale los jak zawsze slepy i przewrotny krzyżuje slowa obietnic sobie zlozonych... wczoraj... tak wiem mozna to zrobic kazdego innego dnia... mozna jesli sie wie ze bedzie czas aby to zrealizowac... coz zobaczymy moze sie uda... w najgorszym wypadku kolejny poniedzialek na realizacje zamierzen przeszlych... samodyscyplina... eh przydaloby sie dostac to w prezencie z lepszym planowaniem zycia... moze byc na imieniny nawet nie moje... nie bede sie skarzył... i zeby miec dziury w mozgu co by nie pamietac emocji... aby spac spokojnie jak dziecko... ktorym dane mi bylo byc kiedys... a z tej histori juz niewiele pamietam... dosc tych mysli z chaosu i bezsensu wyssanych... dosc dzis... spij slepy... i kombinuj jak zrealizowac slowa na wiatr... zasiane...
23.08.2010 o godz. 22:23

i ten jeden kawalek... tak wiem kazdy go zna... ale co tam.. bardzo go lubie... kojarzy mi sie z walka z samym soba... i tym ze zcasem tzreba zacisnac zeby i dac z siebie wiecej...

i nie wiem czy ktos kojarzy taki film z Jaredem Leto "Prefontaine"... kiedys widzialem to na HBO... jak za free na kablowce odblokowywali w promocji na tydzien... heh i tak sobie przypomnialem dzis bo przypadkiem ogladalem w TV stare olimpiady w biegach :D
i fajny kawalek sobie odkrylem...

i film jest na faktach... heh
22.08.2010 o godz. 21:19

czas mknie... kumpel probuje mnie zarazic swoja pasja... FREEDIVING... bezdechowe nurkowanie... wszystko by bylo fajnie gdyby nie to ze moje plywanie... coz nie topie sie dam rade przeplynac kawalek.. ale technika daje wiele do zyczenia... tak wiem... trzeba isc na basen i trenowac... a oprocz freedivingu mzona polaczyc to ze spearfishingiem... wystarczy zakupic pianke maskujaca i kusze... wszystko fajnie tylko ta technika... mimo ze jestesm ryba ale to tylko zodiakalna... to w wodzie panikuje... mysle zeby znow zaczac biegac i... tak od jutra i zobaczyc a raczej sprobowac sie w tych biegach ktore zawsze sa na jesien... sam nie wiem... sam nie wiem juz czego chce i za co sie zabrac... jak ja zazdroszcze ludziom co potrafia choc z pajeczyn utkac sobie marzenie przyszlosci... tylko kurwa ja musze twardo stapac i patrzec na to co jest teraz... pływanie nigdy mnie nie krecilo... na swoj sposob woda mnie przeraza szczegolnie gdy juz w niej jestem... ale wtedy zawsze w glowie mam jedna mysl "nie poddaj sie dasz rade doplynac tam gdzie jest bezpiecznie...dasz rade... wiesz o tym.." ... cholera... chcialbym nauczyc sie plywac... ale nei wiem czy to jest to w czym bym sie spelnial... jebany tchorz ze mnie... zawsze znajduje jakies wyjscie aby uciec... wymowki i inne... czy to w pasji czy zyciu.. zawsze jakies ale... eh moze ktos wie gdzie znalezc w glowie przelacznik odpowiedzialny za to gówno?
22.08.2010 o godz. 21:03

i bym zapomnial... poszedlem obejrzec sobie incepcje w kinie... dosc pozno bo 22... jakos lubie ta nocna pore w kinie... ale ja nei o tym...
Film... podobal mi sie, choc nie jest to kino dla wszystkich... sa momenty ktore ktos moze uznac za przegadane ale to jest instrukcja aby wiedziec co sie dzieje i dlaczego.. a kto nie bedzie bacznie sluchal wtedy gdy byl czas, bedzie zadawal glupie pytanie "dlaczego tak robia?".. ale jest i tez fajne kino akcji... absurdalne momenatmi ale czy w snach czlowiek nei mzoe zrobic wiecej? tylkoz eby byc kinem akcji to za malo bo ten film to jest jeden z tych ktory sie oglada drugi raz aby odpowiedziec sobie na pytanie "co chcial powiedziec rezyser i scenarzysta?".. i to tyle odemnie mi sie wydaje ze wiem o co chodzilo gdyz rezyser przemycal wiele motywow ktore dopiero po zlozeniu w jedna calosc dawaly odpwoiedz... ale czy trafilem w samo sedno?... nie wiem to wie tylko tworca Incepcji...
a swoja droga "Incepcja" to neologizm ktory nie istniej w slowniku polskim... gdzies czytalem ze jest to zlepek słów IN(fection)(Con)CEPTIONS... i moze to byc prawdopodobne ale polecam obejrzec film aby samemu zrozumiec dlaczego :D
20.08.2010 o godz. 19:21

nie bylem na wakacjach... a jesli bym chcial to musze kombinowac z L4... wlasciwie to nawet spotkalo mnie L4 ale jedno z tych niespodziewanych gdzie zamiast jechac gzdies uziemiony jestes w domu.. ale to nie wazne bo co innego po glowie mi chodzilo i co innego napisac chcialem.. wiec po kolei..
zaczne od maila ktorego dostalem... "zrob niespodzianke swojemu facetowi w łózku"... hmmm... no i wyszlo ze zamiast "super porady" jest "super" kostium na modelce po photoshopie... coz patzrac na zdiecia doszedlem do wniosku ze nei spelniam kilku warunków... brak mi cyckow... za bardzo wlochaty jestem... i nie gustuje w facetach.. ciekawe czy jak juz reklama bedzie nas molestowac w snach to tez bedzie kierowana dla nieznanego adresata? i tak w nocy bedzie mi sie snilo abym kupowal podpaski z 5 skrzydelkami i pletwa na bazie skorupy zlowia.. czy bede mial tylko meskie reklamy peugeot 99xxx.. gumki na kazda faje same sie dopasowuja..
no i tak bez puenty to koncze przechodzac do kolejnej mysli..
wiec po ostanim weekendzie wiem ze im wiecej pije tym bardziej podba mi sie moj glos... wniosek pzrestac pic bo ja naprawde kiepsko spiewam... heh tego nie mozna nazwac spiewem... ja zabijam piosenki... gdyby byla za to kara, pewnie bym dostal dozywocie sluchania siebie na tzrezwo.. reasumujac nie pic w miejscach gdzie jest karaoke..
choc mieszkam w warszawie ani razu nie bylem przy krzyzu... polezec przy krzyzu krzyzem... czy probowac pokrzyzowac, "krzyzakom" plany... nie nudzilem sie aby musiec szukac tam atrakcji... zreszta nie wiem czemu ale powinni nakreci tkishow z dwoma druzynami "krzyzcay kontra anty". Zamknac ich w jednym domu zobaczyc co sie stanie.. Czy ci pierwsi ukrzyzuja tych drugich a czy ci drudzy polaz tych pierwszych do gory krzyzem.. reasumujac pierdole jak potluczony..

I Yo niestety nie mam urlopu.. wykorzystalem go a raczej jego ostatnie dni w wakacje gdy jechalem do krakowa na tatoofest.. teraz pozostaje pracowac lub chorowac.. albo zabrac sie bardziej za siebie i zostac panem wlasnego biznesu...
20.08.2010 o godz. 18:56
Buszujac w necie z nudow (wlasciwie to chyba kazdy w ten sposob zabija czas...) trafilem na ten filmik.. i swoja droga tez jest tam o trafieniu :D polecam wszystkim fanom i anty fanom Justina Bieber'a zobaczyc jak młody spiewak dostaje w łeb butelka z woda :D

a swoja droga to kiedys na koloni (heh dawno to bylo) koncrtowal "Piasek" i wtedy poleciala "gruszka dla Piaska"... i tak zakonczyl on wtedy spiewanie dla malolatow D:
09.08.2010 o godz. 21:38

... i leca wakacje... powinienem miec jakis urlop ale... heh zabraklo bo byly takie sytuacje gdzie byla potrzeba i chec... i zapierdalam sobie w swoim "pekinie" i staram sie nie myslec o tym ze ktos gdzies ze znajomych w tej chwili grzeje dupe nad morzem, uprawia sporty alkocholowe gdzies w barze daleko od domu... tak tak jest mi zal... bo to drugi rok gdy pozwolilem by wakacje byly zjebane... coz na glupote nie ma lekarstwa... ale w tych sprawach tzreba byc egoista bo... czy ktos pomysli o tobie?... zreszta zawsze mozna stwierdzic "byles swiadom tego co robisz wiec pretensje mozesz miec do samego siebie"... w sumie fakt... tylko ze zcasem sa takie "przyczyny" ktore nie sa od nas zalezne... ale wtedy sie mowi o poswieceniu... a z poswieceniem to chyba jedyne co sie naszemu spolecznstwu kojarzy to "poswiecenie jajek"...

musze uporzadkowac mysli... i wbic sobie jedna do tej swojej glupiej i pierdolonej czaszki... "nie kazdy czlowiek jest dla ciebie dobry i zrobi to co ty bys mogl zrobic"
09.08.2010 o godz. 17:43

Dawno nie pisalem choc wiele mysli uleglo sie za tymi slepymi oczami.. w tej mojej innej glowie ktora postrzega swiat .. jak kazdy na swoj pokrecony sposob... w yciu zawsze sie cos dzieje ale to tylko od nas zalezy czy bedzie to istotny problem... a w moim... coz moze i dzieje sie wiele ale lubie milczec... i byc sam ze soba i odcinam sie od swiata... jak pustelnik i dobrowolny wygnaniec... sa rzeczy ktore zrobiłem i załuje (to sa takie samolubne rzeczy w ktorych uczestniczylem ja... nikt wiecej... i niech tak zostanie) bo zostawily na mnie pietno... wiem pierdole... coz ktos musi a ze padlo na mnie :D trudno ktos musi byc błaznem aby inni mogli zajac inne role w tym pierdolonym teatrze zycia... kazdy ma swoja role do odegrania...
wystarczy pierdolenia czas isc spac... zanim swoimi glupimy wywodami... coz nie wazne... dobranoc...

ps. show must go on...
05.08.2010 o godz. 22:58

... ale mam pustostan pod czaszka.. bez kitu gdyby nie wiekszyz asob slownictwa to istny zombi by ze mnie byl... no moze bardziej wybredny co do miesa jestem... bo czlowieka bym nie tknal bo to jeden wielki smietnik wszelkich odpadow... gorszy niz swinia bo laduje w siebie "kupe chemicznego gówna" z powiedzmy pelna swiadomoscia... a taka swinia... no coz... to swinia..

a teraz fota i nie ebdzie to swinia a taki kociak ktoy przykul moja uwage gdzies w sieci (kciuk.pl) ... pewnie widzieliscie ale dla tych co nie widzieli...



a tutaj trailer pewnego filmu ktory na swoj sposob mnie zainteresował... zobaczymy jak bedzie to wygladalo w trakcie ogladania... dupa ze meni nie recenzent wiec nie napisze o czym po prostu zoabczcie..
02.08.2010 o godz. 21:17

ej zeby nie bylo... nie ejstem mrocznym emo... Mam tylko jedna sznyte ktora sam sobie zrobilem z ciekawosci a nie aby cierpiec i pouzalac sie and soba :P ogolnie ten sport mi nie odpowiada... nie maluje sobie oczu ani paznokci ... nawet tych u Nog... raz zafarbowałem wlosy i drugi raz tego bledu nie powtórzę ( mialy byc zcarne wyszly czarno-granatoqe bo przez wrodzony debilizm i slepote nie doczytalem "granatowa czern"... zeby bylo ciekawiej brat farbowal ze mna :D hie hie ma sie ten zly wplyw )... nigdy swiadomie nie probowalem sie zabic... ale glupi ma szczescie... i wieki temu zdarzyzlo mi sie zasnac po ostrych libacjach na plecach... na a szczecie budzilem sie zawsze na boku na obrzyganej poduszce ( nie ma nic gorszego jak wstawanie w tym stanie i pranie calej poscieli recznie... wiec zrezygnowalem z upijania sie :D )... moze i potarfie sie wzruszyc i czasem cos we srodku zakuje... ale lzy leca tylko wtedy gdy mam soczewki i jakis paproch wpadnie mi do oka... wlasciwie lzy to pikus z tym bolem... mowie wam jak to kurewsko boli... ze masz ochote wyjac sobie oko wraz z ta polowka mozgu co jest za nia... nie porwonam tego do okresu bo nie wiem jak to jest gdy bola jajniki... moze jesli jest reinkarnacja to poznam.. "whuj noł"?... nie siedze po ciemku... nie mam czarnych scian... miliona rzemieni na reku... nie jestem maskarycznie chudy.. i nie mam depresji tylko jestem kurewsko zlosliwy i cyniczny... a obojetnosc to nie depresja... ot taki stan wszystko mi objetne (nie bede pisal "ze mam wszystko w dupie co by ktos se nei pomyslal ze nie jestem hetero" i o tym ze mi "wisi" tez nie... bo problemow z erekcja tez nie mam)...
29.07.2010 o godz. 11:21

... coz porysowalem.... nic specjalnego ot dwa monotematyczne rysunki.. do konca tygodnia zrobie jeszcze dwa zobaczymy czy bedzie lepiej...

Tagi: bazgroły
28.07.2010 o godz. 10:26
i Kupilbym sobie takiego KOTA w WE worku... Normalnie wypas.. hie hie..
23.07.2010 o godz. 13:20
slepa-kicha
madrosci z koziej dupy
O mnie: taka mniej wlochata małpa od szympansa znajca pare sztuczek wiecej.
statystyki